Wśród piszących znaleźli się mieszkańcy Czechowic-Dziedzic, a także przedstawiciele samorządu. W dyktandzie udział wzięli m.in. samorządowcy z powiatu bielskiego, a także radni Rady Miejskiej w Czechowicach-Dziedzicach.
Wydarzenie było częścią Festiwalu Nauki i Sztuki UBB, dlatego w Czechowicach-Dziedzicach obecni byli również przedstawiciele uczelni: JM Rektor Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego dr hab. inż. Jacek Nowakowski, prof. UBB oraz kanclerz uczelni Łukasz Siekliński.
Po sprawdzeniu prac komisja przyznała tytuł Mistrza Ortografii Jarosławowi Jurkowskiemu. Drugie miejsce zajęła Kinga Noga, a trzecie Helena Gil. Zwycięzca otrzymał statuetkę oraz Pióro Burmistrza Czechowic-Dziedzic, które wręczył pierwszy zastępca burmistrza Maciej Kołoczek.
Dyktando było nie tylko językową rywalizacją, ale także okazją do spotkania z piękną polszczyzną, sprawdzenia własnych umiejętności i wspólnej zabawy słowem. Jak pokazał tekst zatytułowany „Życie jak w Madrycie”, nawet pozornie lekka opowieść o emeryturze i odpoczynku w ogrodzie może stać się prawdziwym sprawdzianem ortograficznej czujności.
Życie jak w Madrycie
Sześćdziesięciopięcioletnia pani Honorata, nauczycielka biologii i chemii, pracująca do niedawna w jednej z podbeskidzkich szkół, przeszedłszy na długo wyczekiwaną emeryturę, wreszcie mogła odetchnąć od zawodowych obowiązków i uwolnić się na dobre od harmidru „królującego” na szkolnych korytarzach.
Ciesząc się upragnionym spokojem, najchętniej spędzała dzień w przydomowym ogródku. Wreszcie miała czas, by okiełznać panujący w nim chaos i przywrócić niegdysiejszy porządek. Wypleniła rosnące tu i ówdzie chwasty, zważając przy tym na płożące się po ziemi pędy dyni i cukinii; przycięła rosochate krzewy azalii i forsycji, a także usunęła przekwitłe kwiatostany budlei Dawida; nie zapomniała również o przystrzyżeniu złocistozielonych tui.
Gdy już uporała się z pracami ogrodowymi, mogła oddać się słodkiej rozkoszy nicnierobienia. Przechadzając się wśród cudnie pachnących różaneczników, popijała z mlecznobiałej filiżanki chińską herbatę z kwiatów chryzantemy. Pewnego razu ułożyła się wygodnie w zawieszonym między drzewami hamaku i wsłuchując się w szum kołyszących się na wietrze liści, zapadła w krzepiącą drzemkę. Przyśniło się jej, że podróżuje po Papui-Nowej Gwinei i karmi jagódkami bajecznie kolorowe cudowronki.
Autorzy tekstu: dr Ewelina Gajewska i dr Marcin Maciołek.