Wyprawa, realizowana pod patronatem Burmistrza Czechowic-Dziedzic Mariana Błachuta, miała również wymiar charytatywny. Rower podróżnika został wystawiony na licytację, a zebrane środki zostaną przeznaczone na wsparcie 4-letniej Julki Ryłko z Czechowic-Dziedzic, u której zdiagnozowano zespół Retta.
Jest to rzadka choroba neurologiczna prowadząca do ciężkiej niepełnosprawności, wpływająca na rozwój motoryczny, zdolność mowy oraz funkcje poznawcze. Pozyskane środki pomogą sfinansować rehabilitację dziewczynki oraz zakup leku, który może znacząco spowolnić postęp choroby.
W spotkaniu, w imieniu burmistrza Mariana Błachuta, uczestniczył jego zastępca Maciej Kołoczek. Obecna była również Julka wraz z rodzicami, dla których inicjatywa stanowiła ważne wsparcie w codziennej walce z chorobą.
Podczas wydarzenia Łukasz Filipkowski zaprezentował swój rower, pokazał zdjęcia z wypraw oraz opowiedział o swojej pasji do podróżowania, górskich ekspedycjach i najciekawszych przygodach, których doświadczył podczas swoich podróży.
Na swoich profilach w mediach społecznościowych podróżnik opisał również kulisy licytacji roweru, podkreślając, że od początku zależało mu na połączeniu realizacji marzenia o wyprawie z możliwością niesienia pomocy osobom potrzebującym:
- Oficjalną licytację roweru dla chorej Julii z Czechowic-Dziedzic wygrał Patryk, który zaoferował kwotę 3000 złotych, ale to, co wydarzyło się chwilę później, całkowicie przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Tuż po finale Patryk napisał do mnie wiadomość, która głęboko mnie poruszyła. Poinformował mnie, że przelewa wylicytowane pieniądze dla Julii, ale samego roweru nie chce odebrać. Napisał, żebym zatrzymał go dla siebie, bo doskonale wie, jak ogromną wartość sentymentalną ma dla mnie ten składak po tak ekstremalnej wyprawie. To był niesamowicie piękny i dojrzały gest, który ogromnie doceniam.
Moim największym marzeniem od samego początku było jednak to, aby ten rower przyniósł jak największą korzyść Julii i realnie pomógł odmienić jej życie na lepsze. Skoro Patryk podarował mi go z powrotem, postanowiłem pójść za ciosem i spróbować spieniężyć go po raz kolejny, aby podbić stawkę dla dziewczynki. Wtedy do akcji wkroczył kolejny chętny, czyli firma Romet, która oficjalnie produkowała te kultowe rowery. Romet postanowił dołączyć do tej fali dobra i również wpłacił na konto Julii kolejne 3000 złotych.
A rower stanie się eksponatem muzealnym w ich fabryce!
To jednak wciąż nie koniec...
Od samego początku nosiłem w sercu plan, aby cała ta akcja zakończyła się piękną, okrągłą sumą, która realnie wesprze rehabilitację dziewczynki. Dlatego już jutro, podczas osobistego spotkania z rodzicami Julii, przekażę od siebie dodatkowe 4000 złotych.
Dzięki temu łączna kwota wsparcia dla naszej małej wojowniczki wyniesie równe 10 000 złotych.